18.09.2016

METAMORFOZA SALONU -część 1 - Jaki dywan wybrałam?


O tym, że mam ochotę coś pozmieniać w moim salonie wspominałam od jakiegoś roku. Sam układ pomieszczenia uważam za funkcjonalny i tu nie chciałabym wprowadzać zmian. Salon jest wielofunkcyjny, podzielony na 3 strefy: jadalnianą, wypoczynkową oraz biurową. Prawdą jest, że po przeprowadzce zainwestowaliśmy we wszystkie pomieszczenia prócz salonu.Sofy są od moich rodziców, szafka TV wcześniej stała w moim panieńskim pokoju. Z czasem pojawił się duży stół i biurko, a stolik kawowy zrobił mój mąż z palet. Minęły 3 lata i uznałam, że czas na zmiany. Teraz w salonie królują kontrasty. Czekoladowe sofy, biało-czarny dywan w charakterystyczny wzór chevron odbijają na tle jasnych ścian. Musicie uzbroić się jeszcze w trochę cierpliwości nim pokażę Wam cały efekt. Do tego czasu będę Wam zdradzać jakie poszczególne meble oraz dodatki wybrałam do metamorfozy. Dziś pokażę Wam dywan. 

Jaki dywan wybrałam?

Zależało mi, aby dywan nie tylko ładnie wyglądał, ale przede wszystkim był dobrze wykonany. W głowie miałam wymarzony model. Miał być koniecznie jasny z elementem szarości. Żadnych kontrastów, intensywnych barw. Nie chciałam też gładkiego, pozbawionego wzorów, bo takie rozwiązanie wydawało mi się banalne i mało ciekawe. Wreszcie znalazłam dywan z grupy Berber/Marocco (klik) z serii Shaggy (klik). Niewyobrażalnie miękki! Gdy pierwszy raz go rozłożyłam to nie mogłam się powstrzymać i rzuciłam się na ziemię :-) Mogłabym leżeć na nim godzinami! Ostatecznie zdecydowałam się na model Berber Shaggy Massin (CVD13398) (klik) Wybrałam rozmiar 160x230, ale dostępne są też inne wymiary. 

Jakie miałam oczekiwania?

Ważne było dla mnie włosie, z którego jest wykonany dywan. Miał być przyjazny dla środowiska, odporny na zużycie, łatwy w czyszczeniu i nie powodować u mnie alergii, a biorąc pod uwagę, że uczula mnie praktycznie wszystko, to zadanie było trudne. Udało mi się, bo dywan Berber Shaggy Massin jest wykonany z włosia PP Heatset, a co za tym idzie spełnia wszystkie wcześniejsze wymagania. Dodałabym również to, że dzięki niemu odciążamy inne meble, np. sofy czy krzesła, bo oglądając TV najchętniej siadamy właśnie na dywanie:) 



Przygotowałam dla Was kilka zdjęć, aby zobrazować  to, o czym wcześniej wspominałam. Na pierwszy rzut oka widać, że dywan jest solidnie wykonany. Grube i gęste włosie świadczy o tym, że dywan jest przyjemny w dotyku i bez problemu możemy po nim chodzić boso. Dodatkowo, dywan jest pokryty cienką warstwą lateksu, więc również jest antypoślizgowy, co sprawdzi się w domach, gdzie np. przebywają dzieci. Jeżeli tak jak ja szukacie nowego dywanu i chcecie odmienić Wasze wnętrze, koniecznie zajrzyjcie na stronę sklepu RugVista (klik)






12.09.2016

Jesienna aura

Nie da się przejść obok nich obojętnie, wrzosy opanowały kwiaciarnie. Chociaż bezkarnie przywołują jesień...trudno, musiałam pozmieniać co nieco, pomimo że lato nas teraz rozpieszcza :-) Macie w swoich domach wrzosy? Czy póki co odpychacie myśl o jesieni? 

Razem z Marceliną odliczamy dni i jesieni się nie boimy. Za miesiąc jedziemy do Łodzi na spotkanie blogerów wnętrzarskich Meetblogin. Nie mogło nas tam zabraknąć. W zeszłym roku byłyśmy po raz pierwszy. Tak nam się spodobało, że teraz nie było wyboru! Ula (organizatorka całego wydarzenia) kusi nas programem aż trzydniowego wydarzenia! Tutaj znajdziecie cały harmonogram KLIK. Nie możemy się doczekać! Z kim z Was zobaczymy się w Łodzi? :-)












Ewelina Nobis

07.09.2016

Pomysł na przystrojenie stołu + DWA PRZEPISY ( na tort czekoladowy i ciasto a'la kinder country)

W zeszłą sobotę organizowałam imprezę urodzinową dla mojego Męża. Nie pytajcie ile było osób...wystarczy że przy dużym stole siedzieliśmy jak śledzie w puszce, przy stole kawowym lepiej nie było, a i tak krzesła musieliśmy pożyczać od sąsiadki. Mimo to, nie poddałam się i udekorowałam stół po swojemu. Jak możecie zauważyć, na stole panuje totalny miks talerzy. Czarne, szare, beżowe są pomieszane z białymi, przezroczystymi etc. I powiem Wam więcej, to nie są pozostałości ze starych kompletów. To nowe talerze, zakupione właśnie w celu osiągnięcia kontrolowanego misz-maszu. Dodatkowo, na każdym talerzu położyłam zawiniętą, białą serwetkę obwiązaną sznurkiem.Dołożyłam gałązkę rozmarynu oraz karteczkę z białym napisem ( biały marker okazał się bardzo pomocny!). Jak Wam się podoba ten naturalny wygląd stołu? 

Tradycyjnie na stole znalazł się czekoladowy tort z wiśniami oraz nowość- ciasto a'la batonik kinder country (przepisy znajdziecie poniżej). Na zdjęciach zabrakło jabłecznika, który upiekła moja Mama, a ptysie..cóż tutaj zapraszam po przepis do pobliskiej cukierni :D 


PRZEPIS NA TORT

SKŁADNIKI (BISZKOPT) 
- 8 jajek 
- 2 szklanki cukru
- 1,5 szklanki mąki pszennej
- 1 szklanka mąki ziemniaczanej
- 4 łyżeczki proszku do pieczenia
- 4 łyżki gorzkiego kakao 

SKŁADNIKI (KREM) 
-150 g masła
- 300 g gorzkiej czekolady
- 500 g serka mascarpone
- 350 g cukru pudru
- 150 g serka naturalnego Philadelphia
- 2 duże łyżki kakao

Dodatkowo- ok. 300 g wiśni ( mogą być ze słoika) i rurki kakaowe do dekoracji. 

PRZYGOTOWANIE BISZKOPTU:
Ubijamy jajka z cukrem, tak aby powstała puszysta masa. Mąkę, kakao, proszek do pieczenia łączymy razem i stopniowo dodajemy do jajek. Cały czas masę ubijamy, aż wszystkie składniki się połączą. Pieczemy w 180 stopniach. Czas: 30 minut. 

PRZYGOTOWANIE KREMU:
Czekoladę oraz masło rozpuszczamy w kąpieli wodnej i pozostawiamy do ostygnięcia. Przesiewamy cukier puder oraz kakao i łączymy z rozpuszczoną czekoladą. Miksujemy i stopniowo dodajemy serki. Najlepiej schłodzić krem w lodówce zanim będziemy nim smarować biszkopt. 

TORT:
Biszkopt dzielimy na 3 części. Każdą z nich polewamy delikatnie mlekiem ( ja używam do tego łyżeczki), następnie rozprowadzamy krem i układamy wiśnie. Ponownie powtarzamy ten proces, a ostatni biszkopt smarujemy tylko kremem bez wiśni. Krew rozprowadzamy także po bokach tortu, aby następnie przyczepić do nich rurki z kremem. 










PRZEPIS NA CIASTO A'LA BATONIK KINDER COUNTRY (BEZ PIECZENIA!)

SKŁADNIKI:
- 500 ml śmietanki słodkiej 36% 
- 500 g serka mascarpone
- 250 g herbatników 
- 200 g białej czekolady
- 200 g mlecznej czekolady
- 3 szklanki płatków Nestle Kangus + garść do posypania na wierzch

Opcjonalnie: batoniki kinder bueno i truskawki do dekoracji.

PRZYGOTOWANIE:


Białą czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej i pozostawiamy do ostygnięcia. 300 ml śmietanki ubijamy na sztywno, dodajemy 300 g serka mascarpone i dodajemy białą czekoladę cały czas miksując. Dodajemy 3 szklanki płatków i mieszamy. 

W międzyczasie mleczną czekoladę również rozpuszczamy w kąpieli wodnej i czekamy aż ostygnie. 200 ml śmietanki ubijamy na sztywno i dodajemy resztę serka mascarpone. Całą masę łączymy z ostudzoną czekoladą mleczną. 

Tortownicę wykładamy herbatnikami. Wlewamy jasną masę, następnie dodajemy masę z mleczną czekoladą ( dwie warstwy możemy oddzielić jeszcze wyłożonymi herbatnikami). Na koniec posypujemy ciasto płatkami i wstawiamy do lodówki na kilka godzin ( ja wstawiłam na całą noc). Przed podaniem zdobimy ciasto batonami i owocami. 



30.08.2016

Rodzinna oaza. Mieszkanie przyjaciółki [3]

Mamy dla Was kolejne kadry z "Mieszkania przyjaciół". Po raz trzeci zaglądamy do domu naszych znajomych, aby podejrzeć jak żyją, jakimi przedmiotami się otaczają. Poprzednie realizacje możecie zobaczyć TUTAJ ( skandynawski design Moniki) oraz TU ( przytulny zakątek Sabiny).

Dziś gościmy w cudownym domu Joli. Pozytywna energia, którą wokół siebie roztacza jest także widoczna w jej czterech ścianach. Kolorowe dodatki, pamiątki z podróży, obrazy namalowane przez najbliższych-to wszystko tworzy niesamowity klimat. Oprócz tego, dom Joli to miejsce, w którym można odpocząć po ciężkim dniu. Relaks na tarasie, w ogrodzie czy nawet w saunie zapewnia odpoczynek. 

Mamy też coś dla wielbicieli szarych kuchni. Sami zobaczcie jak szarość mebli ładnie komponuje się z czarnymi akcentami oraz roślinami. Niezastąpiona okazuje się także wyspa kuchenna, która jest dodatkowych blatem podczas przygotowywania posiłków. Samo wejście do kuchni ozdobione jest farbą tablicową, która nie tylko ładnie wygląda, ale też umożliwia zapisywanie istotnych wiadomości.  

Zapraszamy Was do oglądania :-) Nie zapomnijcie podzielić się z nami opiniami. Co najbardziej Wam się spodobało?













Pieprzniczka i solniczka to pamiątka z jednej z podróży do Budapesztu.



















Podczas sesji towarzyszył nam Aston-przyjaciel rodziny :-)















Poniżej możecie zobaczyć pokój córki-Pauliny. Ściana malowana własnoręcznie przez przyjaciółkę robi ogromne wrażenie! 






W domu znajdują się dwie łazienki. Pierwsza-z prysznicem, a w drugiej znajdziemy wanne oraz saunę. W żadnej z nich nie zabrakło kolorowych akcentów. 





Poniżej kilka kadrów z gabinetu. Aston pnownie załapał się na zdjęcia :-)







A jak dom prezentuje się z zewnątrz? Sami zerknijcie :-)